Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków

Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków

Architektoniczna galanteria - uchwyty na flagi

opublikowano: Poniedziałek, Sierpień 3, 2020 - 09:13, mlan

Uchwyty na flagi to elementy wystroju zewnętrznego budynków. Powstające w XIX i na początku XX w., są zgodne z zasadami architektonicznego historyzmu. Używane okazjonalnie czasem niknęły w natłoku wystroju, a ich stosunkowo niewielki rozmiar często padał ofiarą remontów.

fot. Uchwyty na flagi na budunku sądow od strony ul. Ogrodowej. Fot. BSKZ

W okresie modernizmu, gdy elewacje stały się proste i surowe, rola architektonicznej galanterii bardzo wzrosła. Na gładkich, pozbawionych tradycyjnego wystroju elewacjach modernistycznych, drobne elementy wystroju zewnętrznego przyciągają wzrok przechodnia. Zatrzymuje się on na balustradach tarasów i balkonów, obejmach skrzynek kwiatowych na balkonach i w oknach, uchwytach na flagi, pochwytach balustrad schodowych, ogrodzeniach przedogródków, kratach okiennych, a nawet numerach policyjnych.

 

Modernizm z właściwym sobie minimalizmem wystroju, niewidoczne dotychczas elementy, mimowolnie a czasami celowo, wyeksponował i spowodował, że ich rola w odbiorze architektury stała się bardzo znacząca.  Stało się ważne, by były zaprojektowane i wykonane na najwyższym poziomie, a także, by nie kłóciły się z zasadą kompozycji architektonicznej budynku.

 

Dekoracyjne nawet bez flag
Modernizm, zwłaszcza w przypadku obiektów reprezentacyjnych, eksponował tego rodzaju elementy wyposażenia elewacji. Doskonałym przykładem tego rodzaju rozwiązania jest długi rząd potężnych, szponiastych uchwytów do chorągwi na tylnej elewacji sądów od strony ul. Ogrodowej (zdjęcie 1).

 

W czasie, gdy tkwią w nich drzewce flag, muszą wyglądać szczególnie potężnie. Inna rzecz, że w wyniku zmian komunikacyjnych po ostatniej wojnie ta elewacja, dość odległa od głównego ciągu jakim jest dzisiejsza aleja Solidarności, skrywa się przed oczami przechodniów (zdjęcie 2).  Główna elewacja budynku sądów, od dawnej ulicy Leszno, na której wielkimi literami wypisano dumne słowa: „Sprawiedliwość jest ostoją mocy i trwałości Rzeczypospolitej”, została wyposażona w uchwyty standardowe, zwyczajne – zdwojone, dość niechlujnie wykonane z kawałków rurki osadzonych na płytce z blachy (zdjęcia 3 i 4). Prawdopodobnie zamontowane je dopiero po II wojnie światowej. Wskazuje na to fotografia z Referatu Gabarytów z 1936 r., na której nie widać tego rodzaju uchwytów. Dlaczego zastosowano takie rozwiązanie? Może nie zdążono przed wojną z pełnym wyposażeniem elewacji, bo przecież prace przy tym obiekcie trwały jeszcze w marcu 1939 r.?

 

Podobną, choć już znacznie mniej monumentalną, krótszą „tyralierę” uchwytów do flag wprowadzono na socrealistycznej kamienicy przy ul. Mokotowskiej 33 (zdjęcie 5). Przy czym mamy tu do czynienia z podwojeniem – maszty flagowe umieszczono pomiędzy parterem i piętrem oraz powtórzono je wzdłuż ostatniej kondygnacji ponad galerią nad wydatnym okapem (zdjęcie 6). W latach 50. XX wieku, gdy we wszystkie wetknięto biało-czerwone i czerwone flagi musiało to wyglądać naprawdę imponująco.

 

Maszty flagowe
Czasami stosowano rozwiązanie polegające na umieszczeniu wprost na elewacji masztu flagowego. Tak właśnie został opracowany budynek administracji Fabryki Amunicji, przy ul. Waldorffa 34, ulokowanej w okresie międzywojennym na zapolu dawnego Fortu Bema (zdjęcie 7 i 8). Tu zastosowano zdwojone maszty usytuowane w połowie wysokości piętra, flankujące z obu stron wejście główne do budynku i klatkę schodową nad nim. Pojawia się pytanie, w jaki sposób umieszczano flagi na tych masztach? Wprawdzie zachowały się mocno już przerdzewiałe bloczki i linki, którymi podnoszono i opuszczano flagi, ale żeby się do nich dostać, niezbędne było wejście na dach i stamtąd podjęcie próby umocowania flagi do linki na maszcie.

 

Podobnie niepraktyczny, acz bardzo dekoracyjny uchwyt na flagę, zaprojektowano w budynku miejskiej szkoły powszechnej przy ul. Zuga 18 (zdjęcie 9). Nad pięknym, wykonanym w technice sgrafitto przedstawieniem Syrenki warszawskiej, wpuszczono w ścianę trzy stalowe pierścienie, które miały podtrzymywać maszt z flagą (zdjęcie 10). Takie umieszczenie uchwytu skazywało go od razu na bardzo rzadkie używanie. Wskazuje to, że każde najbardziej wspaniałe rozwiązanie musi uwzględniać przyziemny aspekt praktyczny, bez tego szybko staje się bezużyteczne.

 

Niszczenie elewacji

Uchwyt do flag, jako element wystroju elewacji, nie może przyczyniać się do jej niszczenia. Po II wojnie światowej powszechną praktyką było ich wykonywanie z kawałków rurki poprowadzonych skośnie do elewacji, górą od niej odsuniętych, często wzmocnionej kawałkiem pręta. Tak to zrobiono na elewacji sądów na Lesznie w latach 50. XX w. Najczęściej zdarzają się dwie a nawet trzy rurki przyspawane do kawałka blachy mocowanego do elewacji. Niestety otwarta u góry rurka, opierająca się o ścianę gromadzi wodę opadową i śmieci, wprowadzając je w strukturę budynku, przyczyniając się do jego niszczenia.

 

Innym rozwiązaniem jest całkowite ukrycie uchwytów w ścianie i zasłonięcie ich zaślepką osadzoną na pojedynczym nicie i obracaną, na czas włożenia flagi, ku górze. Zaślepki niesmarowane rdzewieją i przy oczywistych trudnościach z ich obróceniem odpadają, a wtedy woda wnika w mur.  Smar najczęściej plami ścianę, co nie wygląda estetycznie.

 

Uchwyty z klapką zastosowano na odbudowanych kamieniczkach przy Rynku Starego Miasta (zdjęcie 11). Chyba jednak w porę spostrzeżono błąd i nigdy z nich nie korzystano, bowiem obok pojawiły się estetyczne, ażurowe uchwyty przymocowane do elewacji (zdjęcie 12).

 

Wojenne ślady
W Warszawie nadal można spotkać wojenne rany - ślady po walkach. Nie uniknęły ich także i uchwyty flag. Jedną z takich wojennych pamiątek jest uchwyt do flagi znajdujący się po prawej stronie wejścia ostatnio wyremontowanej, eleganckiej kamienicy przy ul. Grażyny 22 (zdjęcie 13). W latach 1948-2000 mieszkał w niej Stanisław Broniewski „Orsza”, twórca Szarych Szeregów. Na uchwycie widać wyraźnie ślad uderzenia pocisku karabinowego (zdjęcie 14).

 

Po wojnie piękne, modernistyczne uchwyty zostały zdublowane skośnie osadzonymi w ścianie rurkami, spełniającymi ten sam cel. Być może zrobiono tak, by mieć miejsce na włożenie obok flag narodowych także i tych czerwonych… Jeżeli tak było, to takie zestawienie jest jeszcze jednym świadectwem minionej epoki.

 

Antoni Oleksicki