Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków

Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków

Poznańska 38 - podokienna lodownia

opublikowano: Środa, Marzec 3, 2021 - 08:10, mlan

W niezniszczonych podczas wojny warszawskich kamienicach można do dziś spotkać udogodnienia, z których korzystały nasze prababki. Między innymi takich, jak lodownia zamontowana w kuchni mieszkania domu przy ul. Poznańskiej 38.

fot. Poznańska 38 - podokienna lodownia

Sześciopiętrowa miejska kamienica z dwoma wykuszami pochodzi z 1913 roku. Ma ciekawą, historyzującą fasadę i bogato dekorowany przejazd bramny ze zdrojem obudowanym zielonymi, ceramicznymi kaflami (podobny znajduje się także na dziedzińcu-studni). Klatki schodowe z szybem windowym zdobi sztukateria oraz duże okna z oryginalną stolarką o profilowanych ramach. Okna w górnej części przyozdabiają kolorowe witraże. W klatkach oficyny są kręte, drewniane schody. Kamienica znajduje się w rejestrze zabytków.

Poprzedniczka lodówki

W mieszkaniu na I piętrze zachował się piec kaflowy oraz stolarka drzwiowa i okienna. Jednak najbardziej intrygującym meblem jest podokienna szafka mieszcząca lodownię.
Jej grube ścianki wyłożone są od środka cynkową blachą. Większe drzwiczki z klameczką zamykają wnętrze gdzie wkładano żywność. Obok za mniejszymi drzwiczkami kryje się pojemnik na lód. U dołu szafki znajduje się niewielki otwór, to pozostałość po kraniku odprowadzającym wodę. Szafkę przykrywa solidny drewniany parapet.

Lód z jeziora

 

W 20-leciu międzywojennym elektryczne czy gazowe lodówki prawie nie były znane. Korzystano z takich rozwiązań, jak chłodziarki-lodownie. Lód niezbędny do obniżenia temperatury w szafce kupowano, nierzadko na miesięczny abonament. Hurtownie pozyskiwały go podczas zimy z zamarzniętych jezior i przechowywały w specjalnych kopcach uniemożliwiających roztopienie. Taki lód był niestety bardzo drogi, ówczesne gospodynie bardzo żaliły się na jego wysoką cenę.

 

Kolor na żądanie klienta

 

Przedwojenne chodziarki miały także postać wolno stojącej na czterech nóżkach szafki, do której od góry wkładano bryły lodu. W Warszawie można je było kupić przy ul. Karolkowej w Fabryce Lodowni i Wyrobów Blaszanych o stosownej nazwie „Eskimos”. Jak pisze Aleksandra Zaprutko-Janicka w Twojahistoria.pl: „Fabryka wyrobów blacharskich J. Seroczyńskiego z Warszawy informowała w 1935 roku, że jej lodownie mają różne wymiary, są wykładane blachą cynkową i pomalowane na „kolor dowolny według żądania Sz. P.P. Klientów”.

 

Zimno tylko zimą

 

W przedwojennych kamienicach stosowano także prostsze rozwiązanie tzw. zimną szafkę. Montowano ją pod oknem w kuchni. W ścianie budynku, celowo w tym miejscu cieńszej, wybijano prostokątny otwór, zabezpieczony z zewnątrz kratką. Dzięki niemu do wnętrza  dostawało się chłodne powietrze. Mankamentem takiego rozwiązania było to, że w szafce było zimno tylko zimą i jesienią. W pozostałe pory roku zamieniała się w zwykły kuchenny mebel. Takie rozwiązanie było stosowane jeszcze po II wojnie światowej w budynkach z lat 50.

 

Podokienna lodownia z ul. Poznańskiej jest niezwykłym świadkiem epoki, w której była częścią doskonale wyposażonej i nowoczesnej, jak na tamte czasy, kuchni.