Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków

Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków

Mister Warszawy o pięknym wnętrzu

opublikowano: Środa, Kwiecień 29, 2020 - 21:11, jchmurska

Lata 30. XX w. to w wielu polskich miastach czas boomu budowlanego. Sprawiła to w dużej mierze wprowadzona w życie w 1933 r. ustawa sejmowa, nazywana potocznie „Lex Wedel” (Jan Wedel był jednym z lobbystów i jednym z pierwszych, który skorzystał na jej wprowadzeniu, budując słynny Dom Wedla projektu Juliusza Żórawskiego przy ul. Puławskiej 28 w Warszawie)

fot. Budynek przy ul. Sewerynów 4

Ustawa pozwalająca na odpisanie od podatku dochodowego, sumy przeznaczonej na budowę domu, a później jego użytkowanie, stała się impulsem dla rozwoju gospodarki w czasach po wielkim kryzysie gospodarczym z lat 1929 -1933. Dzięki ustawie w Warszawie, a także w innych miastach, powstało wiele wspaniałych obiektów, w większości domów mieszkalnych, a znakomita ich część w nurcie tzw. architektury luksusowej.

 

Na temat tej architektury powstało wiele publikacji, których znaczna część poświęcona jest, co zrozumiałe, sposobowi opracowania elewacji, oraz wyglądowi ogólnodostępnych przestrzeni holi i klatek schodowych. A co z mieszkaniami? Przyzwyczajeni do surowych wnętrz, które otrzymujemy po ich zakupie w tzw. stanie deweloperskim, uświadamiamy sobie, że mieszkania w przedwojennych kamienicach czynszowych, przeznaczone pod wynajem, były projektowane przez architekta nie tylko w zakresie układu przestrzennego, ale i wystroju wnętrz. Do naszych czasów zachowało się niewiele tych oryginalnych wnętrz mieszkalnych, które ulegały na przestrzeni lat przeróbkom i remontom. Po drugiej wojnie światowej, jak się okazuje większe szanse na przetrwanie miały mieszkania komunalne, które siłą rzeczy podlegały rzadszym remontom, niż te pozostające w rękach prywatnych.

 

W ramach współpracy Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków z Zakładem Gospodarowania Nieruchomościami w Dzielnicy Śródmieście, prowadzimy jako biuro nadzór konserwatorski nad pozostającymi w zasobach miasta nieruchomościami, w tym także pojedynczymi lokalami użytkowymi i mieszkalnymi.

 

Oględziny tych lokali pozwalają na przygotowanie wytycznych, w których wskazujemy na konieczność zachowania i poddania remontowi ocalałego wystroju, ale także, co równie ważne, zachowania ich w obecnym układzie funkcjonalno-przestrzennym.

 

Jednym z takich lokali jest mieszkanie znajdujące się w ujętym w gminnej ewidencji zabytków budynku przy ul. Sewerynów 4, powstałym w latach 1937-1938 według projektu Ludwika Paradistala. Budynek składający się z pięciopiętrowego korpusu i siedmiopiętrowej części wieżowej, zdobył w 1938 r. tytuł Mistera Warszawy, co nie dziwi biorąc pod uwagę piękną, funkcjonalistyczną architekturę obiektu i ogromną dbałość o szczegóły w wykończeniu nie tylko elewacji, ale i wnętrz.

 

Lokal stanowi przykład w pełni zachowanego, oryginalnego wnętrza mieszkalnego funkcjonalistycznej kamienicy z lat 30. XX w. z ocalałym wystrojem oraz czytelnym pierwotnym podziałem funkcjonalno-przestrzennym, na część kuchenno-gospodarczą i „reprezentacyjną”, do których prowadzą dwa oddzielne wejścia.

 

W mieszkaniu zachowała się wewnętrzna stolarka drzwiowa z oryginalnymi klamkami (okna i drzwi wejściowe zostały niestety wymienione). Ciekawie prezentują się drzwi z pionowym pasem szklenia, przesuniętym w stosunku do osi stolarki, a także drzwi do wc i łazienki, z poziomo umieszczonym w górnej części stolarki prostokątnym przeszkleniem. Między dwoma pokojami istnieją do dziś czteroskrzydłowe drzwi, przesłonięte obecnie dyktą. Dekoracyjne szkło w części przeszkleń jest również oryginalne. Z pierwotnego wyposażenia pozostała także zabudowa szaf wnękowych.

 

W lokalu zachowały się również dębowe parkiety oraz oryginalne kwadratowe ceramiczne płytki podłogowe w kolorze jasnobeżowym (kuchnia, pomieszczenie wc, wraz z poprzedzającym je przedsionkiem) i w kolorze czarnym (przedpokój przy wejściu kuchennym). Ponadto w kuchni i wc można do dzisiaj oglądać oryginalne jasne płytki ścienne, a w łazience czarne gorseciki na podłodze i turkusowe płytki na ścianach. Warto zwrócić uwagę na zastosowanie specjalnie projektowanych narożnych kafli, nadających ścianie miękkości.

 

W innym lokalu mieszkalnym pozostającym w zasobach m.st. Warszawy, a znajdującym się we wpisanej do rejestru zabytków kamienicy Juliana Glassa przy ul. Hożej 27a, zaprojektowanej i zrealizowanej w latach 1934-1935 według projektu Jerzego Gelbarda i Romana Sigalina (charakterystyczna dla spółki architektów elewacja z wykuszami), znajdziemy podobny jak w lokalu przy ul. Sewerynów układ mieszkania. W jednej części płożona jest kuchnia i pomieszczenie wc, pośrodku pokoje, a łazienka w drugiej części lokalu. Drzwi prowadzące do pomieszczenia wc i łazienki zostały zaprojektowane w modnym marynistycznym stylu, z okienkiem w formie bulaja, z zachowanym oryginalnym tzw. groszkowym szkłem. Bardzo dekoracyjne, mrożone szyby wypełniają również przeszklenia w pozostałych drzwiach lokalu. Na podłogach w pokojach i holu występuje dębowy parkiet, układany w jodełkę. W kuchni i pomieszczeniu wc zostały zastosowane płytki podłogowe o ciekawej formie plastra miodu, w jasnobeżowej kolorystyce oraz białe, kwadratowe kafle na ścianach. W łazience na posadzce podobnie jak w mieszkaniu przy ul. Sewerynów widzimy czarno - białe gorseciki, a na ścianach białe kwadratowe kafle.

 

W lokalu ocalały także pierwotne okna zespolone, tzw. szwedzkie. Znamy je z powojennego wielkopłytowego budownictwa, a tymczasem w okresie międzywojennym stanowiły nowinkę i były często stosowane w architekturze modernistycznej. W oknach zachowały się piękne mosiężne klameczki oraz parapety okienne, zaprojektowane z dekoracyjnie użylonego kamienia.

 

Opisane wyżej wnętrza projektowane były jako jasne, pełne wyrafinowanej prostoty przestrzenie. Ich piękno wyraża się w kształtach najdrobniejszych i najzwyczajniejszych przedmiotów, takich jak chociażby klamka, czy w doborze szlachetnych materiałów i ich subtelnej formie. Pierwotny wystrój, pomimo zmian wprowadzonych przez mieszkańców, czy zwyczajny upływ czasu, jest nadal czytelny, a my dzięki własnej wrażliwości i może czasami odrobinę mocniej wytężonemu wzrokowi, mamy szansę dostrzec go pomiędzy współczesnymi naleciałościami, a następnie ocalić, jako istotny, współtworzący architekturę element.