Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków

Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków

Kruszejące asfalty

opublikowano: Piątek, Listopad 15, 2019 - 11:19, kzawila

Na wielu ulicach i placach, zwłaszcza w centrum miasta, pojawiają się, niezmiennie w tych samych miejscach charakterystyczne, podłużne spękania. Czasami są proste, innym razem przybierają kształt łuku. Podskakują na nich autobusy i samochody, wytrząsają się rowerzyści, czasami potyka się ktoś na hulajnodze, których co raz to więcej na chodnikach i ulicach. Więc co jakiś czas pojawia się grupa remontowa, wybiera pokruszony asfalt, kładzie nowy, ale na niedługo.

fot. Eleganckie przystanki tramwajowe w centrum Warszawy, Tygodnik Światowid, 22 maja 1926 r.

Bo oto za czas jaki pojawia się w tym samy miejscu kolejne spękanie w identycznym kształcie (fot. 1 i 2). Dlaczego tak jest? Tak właśnie dają znać o sobie stare, zlikwidowane czasem dziesiątki lat temu linie tramwajowe. Po likwidacji tramwajów w Alejach Ujazdowskich (zastąpiły je trolejbusy, o czym było w poprzednim artykule) i na Nowym Świecie, zdjęto sieć energetyczną i usunięto słupy nośne, co było dość łatwe, natomiast likwidacja szyn i torowisk to już inwestycja znaczna, związana z przebudową całej jezdni. Na Krakowskim Przedmieściu i Nowym Świecie przeprowadzono ją dopiero po roku 2000, czyli po upływie blisko sześćdziesięciu lat, na Miodowej usunięto je dopiero w ramach głębokiej modernizacji jezdni dopiero w 2018 r.

 

Sieć tramwajowa Warszawy ma swoją historię, zmieniało się wszystko: szerokość torów (z pierwotnie przyjętej dla rosyjskich kolei 1535 mm na stosowaną w kolejach europejskich 1435 mm), lokalizacja zajezdni, trakcja (z konnej na elektryczną), trasy kursowania tramwajów, prędkość jazdy, wygląd zewnętrzny i wyposażenie wozów tramwajowych, warunki pracy motorniczych i warunki jazdy podróżnych. Kształtująca się mniej więcej od 2 połowy 60 lat XIX w. sieć tramwajów konnych była w końcu XIX w. dosyć mocno rozbudowana, co pokazuje rosyjska mapa sztabowa z 1891 r. (fot. 3) na której zaznaczono przebieg tras tramwajowych przerywaną linią.

 

Przy ul. Inżynierskiej 6 na Pradze znajduje się wjazd do dawnej zajezdni tramwaju konnego, a w bramie zachował się fragment (chyba dziś jedyny w Warszawie!) toru o rosyjskim rozstawie szyn – 1525 mm. (fot. 4 i 5).

 

Tylko jedna linia przez Most Kierbedzia biegła na Pragę, gdzie dochodziła do Dworca Terespolskiego (dzisiaj Wschodni). Pozostałe krążyły wąskimi wysoko i gęsto zabudowanymi ulicami Śródmieścia, na południu sięgając ul. Bagatela, na zachodzie Dworca Towarowego (dziś Dworca Głównego), na północy Dworca Kowelskiego (to dzisiejszy Dworzec Gdański).

 

Dzisiaj już się nie da jechać tak, jak to opisał młody poeta Julian Tuwim w wierszu "Do Krytyków":

 

A w maju

Zwykłem jeździć, szanowni panowie,

Na przedniej platformie tramwaju!

Miasto na wskroś mnie przeszywa!

Co się tam dzieje w mej głowie:

Pędy, zapędy, ognie, ogniwa,

Wesoło w czubie i w piętach,

A najweselej na skrętach!

Na skrętach - koliście

Zagarniam zachwytem ramienia,

…, 

Ulice na alarm dzwonią,

…,

 

Nie da się też jechać „na cycku”, ani też „na winogrona” (fot. 7), jak jeżdżono w trudnych powojennych latach, bo elektroniczne systemy bezpieczeństwa, w jakie wyposażone są współczesne tramwaje nie pozwolą motorniczemu, nawet gdyby chciał ruszyć z miejsca w przypadku wykrycia „zewnętrznych pasażerów”, niedomkniętych drzwi, itp. Po tamtych szalonych latach 20, gdy po Warszawie krążyły tramwaje z otwartymi platformami, z których trzymając się eleganckiego miedzianego, bądź niklowanego drążka, wychylał się poeta, pozostały do dzisiaj zapomniane pod warstwą asfaltu szyny. Warto wspomnieć, że miedź i nikiel mają właściwości bakteriobójcze, już wtedy wiedziano o tym i stosowano przy dużym natężeniu ruchu, owszem dziś wiemy, lecz nie stosujemy!

 

Stare podkłady kolejowe przykryte „dywanikami asfaltowymi” powoli i nierównomiernie butwieją. Stąd część szyn ugina się, kruszy się nad nimi asfalt, niszczeje i co jakiś czas trzeba go rozściełać od nowa, by jazda była bardziej płynna. Część tych pamiątek przeszłości ma szacowny status zabytku jak nieużywane dziś torowisko na fragmencie ul. Ząbkowskiej.

 

Dobrym przykładem jest tu torowisko tramwajowe w ulicy Bema (fot. 8), gdzie zachowały się nawet rozjazdy i iglice umożliwiające zmianę kierunku poruszania się wozu tramwajowego. Jest jeszcze kilka takich miejsc w Warszawie, poza wymienionymi. Na niektórych budynkach zachowały się także uchwyty do mocowania sieci trakcyjnej. W przeciwieństwie do powojennej sieci trolejbusowej budowanej w czasie powszechnego powojennego braku wszystkiego, starano się, by nie szpeciły elewacji, nadawano więc im kształt ozdobny, jak to widać na budynku Funduszu Kwaterunku Wojskowego na Krakowskim Przedmieściu, tzw. Domu bez Kantów, haki były tam ujęte eleganckimi rozetami.

 

Ponieważ temat jest niezmiernie rozległy, powrócę do niego w następnym odcinku.

 

Antoni Oleksicki główny specjalista BSKZ

 

PS. A czy ktoś z Państwa zna może jeszcze inne pozostałości dawnej sieci tramwajowej Warszawy? Czekamy na informacje od Państwa.