Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków

Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków

Koniec destrukcji działobitni przy Alei Wojska Polskiego

opublikowano: Poniedziałek, Sierpień 13, 2018 - 15:44, abojanowska

W wyniku decyzji Stołecznego Konserwatora Zabytków w 2015r. nakazującej zabezpieczenie obiektu, po ponad osiemdziesięciu trzech latach działobitnia zlokalizowana przy Alei Wojska Polskiego 1b ma znowu dach!

fot. Zadaszenie działobitni fot. A. Oleksicki

Dzięki zadaszeniu obiektu, możliwe będzie prowadzenie dalszych prac konserwatorskich, a następnie znalezienie dla niej nowej funkcji użytkowej w jak najmniejszym stopniu ingerującej w substancję zabytku. Podjęcie pierwszych prac zabezpieczających stało się możliwe dzięki wspólnym działaniom Stołecznego Konserwatora Zabytków, Burmistrza dzielnicy Żoliborz i zarządcy obiektu – Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami w dzielnicy Żoliborz.

 

Narażona na działanie wód opadowych, działobitnia przetrwała bez jakiejkolwiek osłony przed warunkami atmosferycznymi od 1935 r. tylko dlatego, że jest budowlą obronną, o potężnych ceglanych murach i sklepieniach, odporną na wszelkiego rodzaju zniszczenia, w tym przez warunki atmosferyczne i czynniki biologiczne. Władze samorządowe przejęły działobitnię w 2005 r. Od tego czasu aż do dzisiaj trwały starania o zabezpieczenie zabytku oraz przeprowadzenie w dalszej kolejności prac remontowo konserwatorskich. Zadaszenie działobitni kończy więc proces destrukcji obiektu.

 

Pierwotnie Cytadeli od zachodu broniła głęboka sucha fosa i  system bastionów połączonych murem kurtynowym, od wschodu zaś mur, wysoko wyniesiony nad poziom rzeki, dodatkowo broniony kaponierami i działobitniami.

 

Działobitnię zachodniego śródszańca pomiędzy bastionami III i IV zbudowano około połowy XIX w. razem z wieżami artyleryjskimi jako uzupełnienie wcześniejszych fortyfikacji Cytadeli. Spośród pięciu wież artyleryjskich do dziś zachowały się trzy zwane obecnie Fort Legionów, Traugutta i Sokolnickiego. Wieże miały prowadzić dalekosiężny ogień armatni, zaś zadaniem znajdujących się pomiędzy nimi działobitni było powstrzymywanie ataku  piechoty ogniem dział, moździerzy i broni strzeleckiej.

 

Działobitnia, tak jak i Cytadela nigdy nie był wykorzystany bojowo. W czasie I wojny Rosjanie opuścili w 1915 r. Warszawę bez walki; a podczas walk we wrześniu 1939 r. zespół Cytadeli był zbyt oddalony od linii obronnych by w nich uczestniczyć. W czasie okupacji działobitnia była zapewne użytkowana przez wojska niemieckie, chociaż wojenne losy tego dzieła obronnego nie są autorowi znane.  Po wojnie działobitnia była nadal użytkowana przez Wojsko Polskie aż do lat 60 XX w., o czym świadczy pośrednio fakt, że  łącznie z Cytadelą wycinano ją z dostępnych cywilnym instytucjom fotoplanów miasta aż do 1990 r.

 

Działobitnia ma łukowaty kształt, zwrócona jest frontem ku Alei Wojska Polskiego. We wnętrzu, przesklepionym półkoliście są dwa trakty pomieszczeń: zewnętrzny, od strony Alei Wojska Polskiego jest zagłębiony w stosunku do wewnętrznego o ok. 1, 4 m, znajdującego się od strony fosy Cytadeli. Łączy je wewnętrzna pochylnia zajmująca skrajne pomieszczenia w części północnej, po której przetaczano działa. Zapewne pierwotnie działobitnia pełniła funkcję garażu artyleryjskiego w którym ukrywano na czas ostrzału artyleryjskiego armaty by je wytoczyć na wał dla zwalczania  szturmu nieprzyjaciela. Był to raczej dobrze zabezpieczony schron dla dział i ich obsługi, w którym załoga miała się kryć wraz ze sprzętem podczas ostrzału, by przystępować następnie do walki z atakującym nieprzyjacielem po ustaniu nawały ogniowej.

Plany urbanistyczne z lat dwudziestych zakładały sprzęgnięcie Cytadeli z nową dzielnicą mieszkaniową poprzez długą oś Alei Wojska Polskiego biegnącą od Placu Gwardii w Cytadeli do Placu Grunwaldzkiego. By je zrealizować należało zasypać część fosy i rozebrać omawianą działobitnię.

 

Prawdopodobnie w ramach przygotowań do rozbiórki ok. 1935 r. zdjęto z działobitni nasyp ziemny oraz usunięto wał na przedpolu, osłaniający ją od ataku z zachodu. Z nieznanych względów prace na tym etapie zostały wstrzymane. Dopiero w 2018 r. ponownie zadaszono obiekt.

 

Wnętrze obiektu jest silnie zawilgocone, a ponieważ przez wiele lat było pozbawione opieki jest bardzo zaśmiecone i wymaga oczyszczenia, zabezpieczenia i osuszenia. Najważniejsze jednak, że obiekt został zadaszony. Dzięki temu w dalszej kolejności będzie można przystąpić do wymienionych wyżej prac. Ważne jest, by Straż Miejska, jak również okoliczni mieszkańcy dbali o to by istniejące już zabezpieczenia nie były niszczone przez wandali.