Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków

Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków

Budki telefoniczne

opublikowano: Wtorek, Sierpień 6, 2019 - 15:10, kzawila

Zaczynamy nasz cykl poświęcony zabytkom mijanym codziennie, których nie dostrzegamy, drobnym i niepozornym, ba nawet czasami niewidocznym. Niewidocznym dlatego, że spotykając je każdego dnia, stały się fragmentem codzienności i tak wryły się w naszą pamięć, że dopiero w przypadku ich nagłego zniknięcia zauważamy ich brak, a i to nie zawsze.

fot. Lata 1956-1960, budki telefoniczne przy PDT Wola. (Źródło: fotopolska.eu)

Na początek kilka słów o jednym z elementów małej architektury, który bezpowrotnie odszedł w przeszłość, czyli o budkach telefonicznych. Kiedyś, zwłaszcza w centrum miasta można było je spotkać dość często. Bardzo często przed budką stała kolejka niecierpliwie przestępujących z nogi na nogę osób, oczekujących aż ta gaduła zajmująca budkę skończy, po czym sami, gdy już weszli do budki, zamknąwszy za sobą drzwi gadali równie długo czerpiąc złośliwą satysfakcję z tego, że „zastojący” muszą nadal czekać… Słynna była np. budka ustawiona w podcieniach dawnego CeDeT-u, czyli Smyka. Słynna dlatego, że łączyła za niewielką standardową opłatą miejscową praktycznie z całą Europą. Kolejki stały do niej jeszcze w latach 80-tych XX w.

 

Najbardziej w mojej pamięci utkwiły, starannie zaprojektowane budki utrzymane w estetyce przełomu lat 50 i 60 XX w. Miały kształt eleganckich przeszklonych z trzech stron kiosków – przeszklone były dwie ścianki boczne oraz drzwi z charakterystycznym ukośnym pochwytem; ścianka naprzeciw drzwi wejściowych była stalowa. Budowano je wg projektu typowego na planie kwadratu, do sieci telefonicznej były podłączone podziemnym kablem, miały też własne neonowe oświetlenie, a w tych ustawianych w późniejszych latach włączało się automatycznie światło po wejściu. Automat telefoniczny ze słuchawką i mikrofonem wisiał na stalowej ściance na wprost drzwi. Ze skrzynką aparatu wrzutowego połączony był przewodem w stalowym pancernym oplocie, wewnątrz którego biegła dodatkowa stalowa linka, co miało zapobiegać kradzieżom, zdarzającym się nader często mimo tych zabezpieczeń.

 

Poniżej automatu na półeczce początkowo leżała miejscowa książka telefoniczna, to było standardowe wyposażenie budki jeszcze w końcu lat 60 XX w. Książki te były również przymocowane stalową linką do półki co i tak nie pomagało; książki telefoniczne w automatach, bo tak popularnie je nazywano, bardzo szybko ulegały zniszczeniu. Ot ktoś, kto potrzebował jakiegoś numeru, zamiast trudzić się zapisywaniem wydzierał po prostu kawałek strony, albo zabierał całą po odcięciu od stalowej smyczy. Po jakimś czasie Poczta Polska zaniechała wykładania książek w automatach. Na marginesie – ostatnią książkę telefoniczną oddało mi się zobaczyć w restauracji na Monte do Gozo na przedmieściach… Santiago de Compostela w Hiszpanii w czerwcu 2018 r.

 

W Polsce w latach 90-tych XX w. zaczęły pojawiać się na krótko (bo wymiotła je rewolucja telefonii komórkowej) rozmównice uproszczone. Montowano je na ścianach budynków albo w ruchliwych miejscach wprost na chodnikach. Po jednej z takich rozmównic na Placu Trzech Krzyży pozostała stalowa płyta, do której była przymocowana szeroka metalowa ścianka, do której był mocowany automat, daszek i boczne płyty szklane, chroniące rozmawiającego przed ulicznym hałasem. Dziś nie ma już żadnego z tych elementów wystroju ulicznego – ani budek, ani tym bardziej książek. Ostatnia budka telefoniczna, jaką widziałem w Warszawie, znajduje się…. w sali jadalnej centrum parafii Św. Stanisława Kostki „Amicus” przy ul. Hozjusza 2 na warszawskim Żoliborzu. W Warszawie można także znaleźć typową londyńską budkę telefoniczną, ozdabia restaurację British Bulldog Pub przy Kruczej 51, na rogu Alej Jerozolimskich i Kruczej, vis a` vis Smyka (znowu ten Smyk). Kiedyś była dobrze widoczna z przystanku tramwajowego w Alejach, skąd w swoim czasie ją wypatrzyłem, pyszniła się wyzywającą czerwienią w otwartych wielkich podcieniach. Dziś podcienie zabudowano, bo przecież każdy dodatkowy metr się liczy i obecnie można ją podziwiać jedynie we wnętrzu restauracyjnym.

 

A może ktoś z Państwa wie, gdzie można jeszcze znaleźć starą budkę telefoniczną w jej naturalnym środowisku, a więc na jakiejś ulicy, przy skrzyżowaniu, na placyku, czy skwerze. Będziemy wdzięczni za każdą informację, a informatora nagrodzimy jedną z naszych publikacji oraz niespodzianką.

 

Autorem artykułu oraz fotografii jest Antoni Oleksicki, pracownik naszego Biura

 

Informacje nt . istniejących jeszcze budek telefonicznych proszę kierować na adres: jchmurska@um.warszawa.pl